“Ogród ciemności i inne opowiadania”

“Smutek baśni” – posłowie Jerzego Jarzębskiego

jerzy jarzebskiNawet pobieżny rzut oka na spis treści wyboru opowiadań autora tak wielostronnie uwikłanego w myśl europejską XX stulecia jak Stanisław Lem musi w czytelniku budzić szczególny rodzaj zainteresowania. Wybór jest bowiem pewną wersją uporządkowania tych uwikłań, nadania im hierarchii, a przede wszystkim związania ich z osobistymi pasjami pisarza.

Opowiadania Lema układane były podług różnych założeń i zamiarów. Najpierw autor wydawał zbiory tekstów ułożonych wedle zasady z grubsza chronologicznej, czyli podporządkowując zestawienie regule bliskości w czasie powstania umieszczonych w kolejnych tomach tekstów, następnie wedle przynależności do cykli. W ten sposób w pierwszym rzędzie powstawały zbiory takie jak Sezam, Inwazja z Aldebarana, Bezsenność, Maska czy Powtórka, zawierające utwory z różnych cykli (Dzienników gwiazdowych, Cyberiady, Opowieści o pilocie Pirxie), a także teksty spoza owych cykli.

Następnie wydawane były osobno owe cykle, połączone osobami głównych bohaterów (Pirx, Ijon Tichy, Trurl i Klapaucjusz) oraz podobieństwem poetyki. Pod względem technologicznej pomysłowości opowiadania z tych samych cykli, ale powstałe w odmiennym czasie, różnią się więc niekiedy dość zasadniczo, co widać najlepiej w Dziennikach gwiazdowych. Dlatego połączone pod jedną okładką przez autora cykle opowiadań niekoniecznie prezentują tę samą technologicznie cywilizację, choć podobna będzie ich konwencja literacka i wykorzystywane wzorce gatunkowe.

Wedle takich zasad — najpierw chronologicznej, potem gatunkowej — komponował zrazu swoje zbiory opowiadań Lem. Inne rządzą już w tomach, które powstały pod koniec życia lub po śmierci pisarza. Tu naczelna jest zasada dialogu — między autorem a jakąś grupą jego czytelników lub czytelnikiem o kompetencjach szczególnych, którym jest redaktor zbioru, zaś kryteriami wyboru — gusta odbiorcze lub dominująca tematyka.

A cóż dopiero, gdy autorem owego wyboru i uporządkowania jest syn twórcy opowiadań. Mamy wówczas prawo oczekiwać, że myśl, której autor wyboru nadaje taki a nie inny porządek, nosi na sobie, oprócz autorskiej, także osobistą sygnaturę tego, kto tom układał, że jest uwikłana również w osobistą jego historię dojrzewania. Osobowości o tak potężnym kalibrze jak Stanisław Lem nie mogą przecież pozostawiać swych najbliższych nietkniętymi w kontakcie, odpornymi na intelektualną i emocjonalną treść niesioną przez ich doświadczenia poznawcze i twórcze.

W takim wyborze podejrzewamy więc od razu bardzo osobisty zapis spotkania. I tak jest również w książce, którą Czytelnik trzyma w ręku.

Otwiera ją wczesne i prawie zupełnie nieznane opowiadanie, o którym wszelako Tomasz Lem napisał w liście do redakcji, że „bez Ogrodu ciemności moja Matka nie zainteresowałaby się St. Lemem jako przyszłym kandydatem na męża”. Oto zatem motyw zdecydowanie osobisty, który autor wyboru wkomponowuje w zespół racji, dla których książka zyskała taki a nie inny kształt. Motyw, którego wagi nie można nie uznać, szczególnie dzisiaj, kiedy Lema zaczynamy czytać inaczej niż wprzódy — już nie tylko jako filozofa konstruującego uniwersalny obraz świata, ale także jako człowieka prywatnego, którego ukryta zazwyczaj przed czytelnikiem biografia osobista odgrywa równie istotną rolę w poznaniu, jak uczone i „obiektywne” rozważania, wiedzione przez pisarza na publicznym forum.

Dość podobnie jest z opowiadaniem ostatnim, o którym Tomasz Lem pisze, że to „opis alegorycznego snu, który Ojca zadziwił, jako odległy od jego literackiego emploi”. W obydwu przypadkach otrzymujemy więc od syna pisarza informacje, które wykraczają poza obszar wiedzy dostępnej czytelnikowi poprzestającemu jedynie na lekturze tekstu i własnych supozycjach.

Nie inaczej jest przecież z książkami omówionymi w głośnym studium Agnieszki Gajewskiej, dowodzącym całkiem przekonywająco, że sensu dzieł Lema nie sposób dociec, pomijając skryte odwołania do Holocaustu. Jego autorka przekopała się przez bogate złoża materiałów archiwalnych stanowiących ważny interpretacyjny kontekst zmuszający do nieco innego rozumienia dzieł autora Solaris. Czy więc istnieje taki „Lem prywatny”, który ukazywałby swą twarz temu, kto Holocaustu wprawdzie nie mógł przeżyć, ale kto w pewnym sensie znał pisarza najlepiej — był on dlań bowiem partnerem dziecięcych zabaw, eksperymentów poznawczych, młodzieńczych wtajemniczeń czy wreszcie poważnych studiów; był też widziany z bardzo osobistej perspektywy jako człowiek z jednej strony wybitny, a z drugiej — niepozbawiony ludzkich słabości czy śmiesznostek bohater niezliczonych anegdot, wypełniających zresztą książkę wspomnień o ojcu pióra Tomasza Lema?

Niełatwo na to pytanie odpowiedzieć, bo jako autor wyboru tekstów syn pisarza skrępowany jest różnymi więzami: musi też pominąć powieści, eseistykę, opowiadania drukowane w tomie Fantastyczny Lem. Co więc pozostało czytelnikowi tropiącemu literaturę jako środek porozumienia ojca z synem? Pewnie proceder odwołujący się do moich, równie osobistych, przeżyć jako czytelnika zbioru.

Co więc mnie uderza w tej książce? Może najbardziej widoczna w niej fascynacja baśniową dziwnością opisywanych światów. Już w drugim opowiadaniu tomu, Prawdzie, cudem ocalony z katastrofy spowodowanej przez eksperymenty nad plazmą uczony wyznaje, że zaobserwował w następstwie celowo wywołanej eksplozji powstanie osobliwych istot, które żyć mogły jedynie w „gwiazdowych” temperaturach. Bohater opowieści to ulubiony przez Lema przykład uczonego, który w swych odkryciach wysforował się tak daleko przed innych, że musi bezskutecznie walczyć o ich uznanie.

Nieco inaczej jest w opowiadaniu Sto trzydzieści siedem sekund, gdzie połączone ze sobą komputery z całego świata niespodzianie wykazują się zdolnością do przewidywania przyszłości, wyprzedzając zdarzenia o tytułowe 137 sekund. Ale nie to jest w opowiadaniu prawdziwym, sięgającym w przyszłość odkryciem, lecz rola poznawcza, jaką Lem przypisuje nieznanym jeszcze wówczas komputerowym sieciom.

Tomasz Lem, wybierając te i kolejne opowieści, postępuje na pozór wstecz: od uporządkowanych przez swego ojca cykli przygód kosmicznych podróżników wraca do swoistej mieszaniny wydobytych z różnych cykli fabuł, jak gdyby podkreślając z jednej strony niezwykłość i różnorodność światów, które zwiedzają stworzeni przez ojca bohaterowie, a z drugiej — obserwując, jak niecodzienne, nieposłuszne stereotypom myślowym są proponowane przezeń sposoby opanowywania owych światów przez intelektualną analizę.

Czasem ma to charakter żartu — jak w przypadku dowodzenia niemożliwości istnienia ludzi, których powstanie z genowej loterii pokoleń, wirujących w dodatku na losowej karuzeli życia, pozwala rzekomo ocenić szansę ich narodzin liczbą jeden do (niemal) nieskończoności, czyli zera (ta „niemożliwość” wynika z popełnionego najwyraźniej celowo logicznego błędu). Swoją drogą, żarty matematyczne czy logiczne Lema cenione były najwyżej przez profesjonalistów w tych dziedzinach, którzy pękali ze śmiechu, czytając np. brawurowy wywód o różnych typach nieistnienia smoków w świetle teorii prawdopodobieństwa.

Ta suwerenność bawiącego się zagadkami świata umysłu prędko jednak objawi swe granice. Dziś wiemy już, że losowość kojarzyła się Lemowi głównie z przejściami wojennymi i loterią rządzącą życiem i śmiercią. Dostrzegamy też od razu, jak koszmarne bywają światy opisywane przez Lemowych bohaterów: fikcyjnego analityka hitleryzmu Horsta Aspernicusa czy twórcy powieści o osobliwym południowoamerykańskim raju dla wojennych zbrodniarzy — Gruppenführera Louisa XVI.

Podobne, zrodzone z nieopanowanej chciwości, erotycznego rozpasania czy żądzy władzy projekty realizują chętnie władcy zamieszkanych przez baśniowe roboty państewek. Widać więc, że baśnie o niezwykłych światach i ich eksploracji przechodzą w wyborze dokonanym przez Tomasza Lema w dosyć ponure przypowieści demaskujące nieprawości — nieważne już, ludzi czy robotów.

A opowieści o bezradnych próbach naprawiania bądź uszczęśliwiania świata (Altruizyna, Kobyszczę, Powtórka) brzmią na tym tle wręcz szyderczo. Niby znamy już tę ewolucję nastrojów pisarza z innych jego książek, ale w zaprojektowanym przez Tomasza Lema zbiorze opowiadań jawi się ona czytelnikowi wyjątkowo wyraziście. Może dlatego, że ta panorama prezentowanych światów jest niczym fantastyczna baśń zrazu uwodząca dziecko, by mu wkrótce objawić tkwiące w sobie diabelstwo.

Szczególnie mocno zaznaczone jest to w dwóch mało znanych opowieściach, z których Tomasz Lem uczynił klamrę zbioru. Rozpoczyna go bardzo jeszcze młodzieńcze i naiwne opowiadanie Ogród ciemności — romantyczny wyraz tęsknoty za miłością i marzeń o odsłonięciu tajemnic świata. Zamyka tom inspirowana zapewne zamachem na papieża Jana Pawła II alegoryczna opowieść o walczących bez końca z sobą pierwiastkach — dobra i zła, światła i mroku.

W niej widać już, że mrok nigdy światła nie zniweczy (choć może się w nie przeistoczyć), ale też że nigdy nie porzuci wiodących do zagaszenia jasności wysiłków. Jeśli jest w tym jakaś konsolacja, to nasycona głębokim smutkiem i melancholią.

spis treści:

  • Ogród ciemności (pierwodruk: „Tygodnik Powszechny” 1947, nr 14–15)
  • Prawda (pierwodruk: w: „Niezwyciężony i inne opowiadania”, Wydawnictwo MON, Warszawa 1964)
  • Sto trzydzieści siedem sekund (pierwodruk: w: „Maska”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1976)
  • Wyprawa trzecia, czyli smoki prawdopodobieństwa
    (pierwodruk: w: „Cyberiada”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1965)
  • Cezar Kouska: „De impossibilitate vitae”; „De impossibilitate prognoscendi”
    (pierwodruk: w: „Doskonała próżnia”, Czytelnik, Warszawa 1971)
  • Altruizyna, czyli opowieść prawdziwa o tym, jak pustelnik Dobrycy Kosmos uszczęśliwić zapragnął i co z tego wynikło
    (pierwodruk: w: „Cyberiada”, Wydawnictwo Literackie, Kraków)
  • Horst Aspernicus: „Der Völkermord. I. Die Endlösung als Erlösung”; „Fremdkörper Tod”
    (pierwodruk: w: „Prowokacja”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1984)
  • J. Johnson and S. Johnson: „One human minute”
    (pierwodruk: w: „Prowokacja”, Wydawnictwo Literackie, Kraków)
  • Alfred Zellermann: „Gruppenführer Louis XVI”
    (pierwodruk: w: „Doskonała próżnia”, Czytelnik, Warszawa 1971)
  • Ananke
    (pierwodruk: w: „Bezsenność”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1971; od 1973 także w: „Opowieści o pilocie Pirxie”)
  • Wyprawa szósta, czyli jak Trurl i Klapaucjusz demona drugiego rodzaju stworzyli, aby zbójcę Gębona pokonać
    (pierwodruk: w: „Cyberiada”, Wydawnictwo Literackie, Kraków)
  • Bajka o trzech maszynach opowiadających króla Genialona
    (pierwodruk: w: „Cyberiada”, Wydawnictwo Literackie, Kraków)
  • Reginald Gulliver: Eruntyka
    (pierwodruk: w: „Wielkość urojona”, Czytelnik, Warszawa 1973)
  • Podróż siódma
    (pierwodruk: w: „Niezwyciężony i inne opowiadania”, Wydawnictwo MON; później w: „Dzienniki gwiazdowe”)
  • Podróż ósma
    (pierwodruk: w: „Dzienniki gwiazdowe”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1966)
  • Podróż jedenasta
    (pierwodruk: w: „Księga robotów”, Iskry, Warszawa 1961; później w: „Dzienniki gwiazdowe”)
  • Podróż dwudziesta druga
    (pierwodruk: w: „Sezam i inne opowiadania”, Iskry, Warszawa 1954; później w: „Dzienniki gwiazdowe”)
  • Kobyszczę
    (pierwodruk: w: „Bezsenność”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1971; później w: „Cyberiada”)
  • Powtórka
    (pierwodruk: w: „Powtórka”, Iskry, Warszawa 1979; później w: „Cyberiada”)
  • Czarne i białe
    (pierwodruk: 1984; jako aneks w: Paweł Okołowski, „Między Elzenbergiem a Bierdiajewem”, Uniwersytet Warszawski, Warszawa 2012)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Darmowa wysyłka

od 299 zł bez książek

14 dni na zwrot

łatwy zwrot zakupów

Szybki kontakt

sklep@allegoria.pl

100% Bezpieczne płatności

Paynow / mBank